Dominikana / Dominican Republic

Dominikana / Dominican Republic

Karaiby – już sam dźwięk tego słowa kojarzy się z rajem. Lecimy na chwilę przed rozpoczęciem sezonu letniego na Dominikanie. Wybór pada na wybrzeże Punta Cana i hotel znajdujący się na skraju miejscowości Bavaro. Od bezludnej na kilkanaście kilometrów plaży dzieli nas jakieś 500 metrów plaży przy sąsiednim hotelu. Dostajemy pokój w najlepszym z budynków, z widokiem na olbrzymi gaj palmowy i za nim wody Oceanu Atlantyckiego. W koło niezwykle zielono. Roślinność doniczkowa z polski tu nabiera rozmiaru dziko rosnących gigantów. Przed nami dwa tygodnie sielanki.

Plaża jest dosyć wąska, ale widok mamy jak z widokówek. Nachylone nad wodą palmy, a na nich kokosy. W kilku restauracjach hotelowych serwuje się wspaniałe posiłki i koktajle. Korzystamy w pełni z opcji All Inclusive pożerając tony krewetek i kalmarów. Po leniwych dniach spędzonych na plaży i długich spacerach raczymy się wieczorami w stylu Dirty Dancing, prowadzonymi przez profesjonalnych tancerzy. Zwiedzamy najbliższą okolicę, pływamy katamaranem, snurkujemy z rekinami. Oglądamy spektakl największego deszczu na świecie towarzyszącemu huraganowi Sandy, który podczas naszego pobytu odwiedza Karaiby. Jesteśmy z właściwej, mniej wietrznej strony wyspy. Ta przygoda kończy się dla nas wyłącznie ulewnym deszczem, za sprawą którego w gaju palmowym za oknem powstał wielki staw, do którego zaglądają tropikalne ptaki. Jesteśmy w raju!


The Caribbean – the word itself sounds like paradise. We’re going to visit the Dominican Republic shortly before the start of the season. Our choice is Punta Cana and a hotel on the outskirts of Bavaro. The beach, which is only around 500m away seems to be empty for a few miles. Our room is located in the nicest of the building and overlooks a palm grove and the waters of Atlantic Ocean behind it. We’re surrounded by greenness from all sides. What we keep in flower post in Poland here has the size of giant trees. Two weeks of bliss right ahead.

The beach is quite narrow but the views belong on postcards. Leaning palm trees are full of coconuts. The several restaurants in the hotel serve amazing food and cocktails. We take advantage of our all-inclusive option, stuffing ourselves with tons of prawn and calamari. After a few, lazy days on the beach and long walks in the evenings we’re entertained by professional dancers doing all sorts of stuff (including Dirty Dancing). We discover the area, sail a catamaran, and snorkel with sharks. We witness the heaviest rain in the world, caused by the storm Sandy, which during our stay gets to the Caribbean. We’re on the less windy side of the island and this adventure ends with only a huge rain, which created a massive pond in the palm grove, now visited by all kinds of tropical birds. We’re in paradise!

Comments

comment(s)