Lombok Island / Indonesia

Lombok

Pięknie ubrane stewardesy właśnie podały przekąski. Startujemy. Rozpoczyna się najkrótszy lot jakim przyszło nam lecieć. Wyspy Bali i Lombok dzieli niespełna 100 km, które samolot linii Garuda Indonesia pokonuje w 20 min. Lombok już z góry prezentuje się zupełnie inaczej niż Bali. Jest tu dużo więcej pól i upraw, a teren wydaje się płaski, choć na wyspie króluje trzeci co do wielkości wulkan w Indonezji Rinjani mający 3726 m n.p.m. To wyspa w 90% muzułmańska. W parze z religią idzie kultura – wyspa ma zupełnie inny charakter niż głównie hinduistyczne Bali. To tu przebiega Linia Wallace’a oddzielająca krainy zoogeograficzne azjatycką od australijskiej. Na Lomboku występuje flora i fauna spotykana w Australii.

Z maleńkiego lotniska jedziemy 1,5 h do hotelu na wybrzeżu, mijamy pola kukurydzy. Nasz kierowca słabo mówi po angielsku i jest skupiony na drodze. Ruch jest tu o wiele mniejszy niż na Bali. Po przyjeździe do zarezerwowanego hotelu okazuje się, że trzeba się z niego szybko ewakuować. To co zastajemy na miejscu w niczym nie przypomina oferty z etapu rezerwacji, a wszelkie negocjacje kończą się na tym, że jeśli chcemy lepiej, to musimy znacząco dopłacić. Mija godzina, znajdujemy obiekt w sąsiedztwie, z niewielkim basenem i przy samej plaży. Miasteczko wygląda na wyludnione. Gaje palmowe przy plaży to pastwiska dla krów i wysypiska śmieci, których woń niesie się w powietrzu przy silniejszym podmuchu wiatru. Miasteczko Senggigi w niczym nie przypomina kurortu turystycznego, a oprócz nas nie widać tu zbyt wielu turystów.

Nieco z żalem spoglądamy na widoczne na horyzoncie Bali, gdzie było nam tak dobrze i gdzie zostawiliśmy naszą familię. Chcieliśmy jednak spróbować czegoś nowego. Po pierwszych obchodach wyspy i sąsiednich miejscowości dochodzimy do wniosku, że krótkie trzy dni pobytu spędzimy na błogim lenistwie i czytaniu książek. Lombok jest dużo bardziej dziki, mniej turystyczny i zapewne atrakcyjny dla osób poszukujących przygody, chętnych na trekkingi i zdobywanie szczytów. My lecimy dalej, wzywa nas cywilizacja i wielkie centra handlowe Kuala Lumpur!


The beautifully dressed stewardesses just served some snacks. We’re taking off. That’s how our shortest flight ever begins. Bali and Lombok are only around 100 km apart, which takes the Garuda Indonesia airlines’ plane only 20 minutes to cover. Lombok looks different than Bali even from all the way up. There’s more fields and the terrain seems flatter even though the third largest volcano in Indonesia – Rinjani (3726m above sea level) is located there. The island is 90% Muslim. Alongisde religion goes the culture – this place is completely different from the, mainly Hindu, Bali. Throug it runs the Wallace’s Line which separates the ecozones of Asia and Wallacea, a transitional zone between Asia and Australia. Lombok is full of fauna and flora that you’d normally find in Australia.

From a tiny airport we’re traveling for an hour and a half to the hotel on the coast. We’re passing corn fields. Our driver doesn’t speak much English and is focused on the road. There’s much less traffic compared to Bali. Upon our arrival at our booked hotel it turns out that we have to evacuate. What we see is not even remotely similar to what the offer said when we’ve made our reservation and any negotiation ends with the fact that if we want it better we need to pay extra. After an hour we manage to find another place, not too far, with a small swimming pool and close to the beach. The town looks desolated. Palm groves by the beach seem to be pastures for cows and landfills, and with every wind blow we can smell it. The town of Senggigi doesn’t look like a holiday destination and apart from ourselves there’s not many tourists around.

We’re looking toward Bali with a bit of sorrow. It was so nice in there. We did want to try something new, though. After our first tour around the island we decided that the three short days of our stay will be spent on reading books and doing nothing else. Lombok is much more primitive, less touristic and certainly attractive to people looking for adventure, trekking and mountaineering. We’re keep going hearing the call of civilisation and Kuala Lumpur shopping malls.

 

Comments

comment(s)