Ambasada Wietnamu

Przygotowonia #1 / Preparations #1

Pakowanie się na dziesięć miesięcy będzie wyzwaniem, ale nie takim jakim było zdobycie niezbędnych dokumentów do wyjazdu. Ambasada Socjalistycznej Republiki Wietnamu i zdobycie wizy na dziesięć miesięcy z możliwością wjazdów i wyjazdów, to nie taka prosta sprawa jak zakup wizy turystycznej na lotnisku w Indonezji. Sprawa wizy napawała mnie stresem przez długi czas. Termin wyjazdu jest, ale jeśli nie ma wizy w paszporcie to nie ma biletu na samolot. Tak to działa w ramach programu Impakt, z którym wyjeżdżam na studia. Procedura wizowa nie jest prosta. Najpierw drogą mailową weryfikacja danych i zdobycie zezwolenia z Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Hanoi. Potem wizyta w Ambasadzie w Warszawie i niepewność co mnie tam czeka. Ambasada pracuje od poniedziałku do środy w godzinach 9:00-12:00, ale to tylko w teorii. Przeszkodą mogą być święta polskie i liczne wietnamskie, tudzież inne nieznane powody. Kontakt z ambasadą nie jest najłatwiejszy. Podczas rozmowy telefonicznej trzeba mocno wytężyć słuch, aby zrozumieć urzędnika mówiącego po angielsku z wyraźnie wietnamskim akcentem. Dzień był słoneczny,a drzwi  były otwarte, ja druga w kolejce. Ech! Poszło gładko! Moje dokumenty zostały przesłane z Ministerstwa w Hanoi do Ambasady w Warszawie. Koszt wizy ciężko odnieść do cennika. Ma się wrażenie, że każdego potenta obowiązuje nieco inna stawka. Moja wiza znacznie przewyższyła moje finansowe oczekiwania. Ale jest! Teraz już wszystko z górki, a do wyjazdu miesiąc!

Pakowanie. Wyobrażacie sobie jak mielibyśmy zapakować się na dziesięć miesięcy życia? To teraz wyobraźcie sobie dziewczynę, która uwielbia się stroić i ma mnóstwo ulubionych rzeczy dopiero co złowionych na okazjach zakupowych w Portugalii i w Kuala Lumpur. Jak mogłabym się z nimi rozstać na tyle czasu?! Tak, będę miała problem z pakowaniem :p

Najpierw jednak szczepienia, nie obowiązkowe, ale zalecane przy długim pobycie w Wietnamie i takie,które dadzą mi poczucie bezpieczeństwa. Jestem już w trakcie – japońskie zapalenie mózgu, dur brzuszny, WZW A i coś na zakupoholizm 😉

Packing for 10 months will be a big challenge, but won’t beat the challenge that is acquiring the necessary documents required for the trip. The Embassy of the Socialist Republic of Vietnam and getting a 10-month visa allowing me to enter and leave the country is no small feat. Nothing like buying a tourist visa at an Indonesian airport. It was stressing me out for a while to even think about the whole visa thing. The date of departure is set but without a visa in the passport there’s no plane ticket. That’s how it works with the Impakt programme that enables me to study in Vietnam. The procedure for getting a visa is anything but simple. First the Ministry of Foreign Affairs in Hanoi verifies my details and grants permission via email, then a visit to the Embassy in Warsaw, open Monday to Wednesday 9am-12pm (but that’s just the theory). Polish and Vietnamese holiday can get in the way, just as well as absolutely anything else. Contacting the Embassy is not the easiest thing either. Talking on the phone you need to concentrate on the English-speaking Vietnamese call handler. It was a sunny day and the door was open, I was second in the queue. It went pretty smooth. My documents were sent through from the Ministry in Hanoi to Embassy in Warsaw. The cost? Well, it’s hard to compare it to a price list as everyone seems to be charged a slightly different price. My visa cost me quite a bit more than I expected but it’s here, it’s done. Now it’s all downhill – just a month until I leave!

Packing? Imagine that you were packing for 10 months of everyday life abroad. Now imagine a girl, who loves to dress up and every other thing in her wardrobe is her favourite thing, a treasured find from a Portuguese shopping spree. How could I possibly leave all this behind for so long? I’m sure I’ll have a big problem getting packed.

First up, though are the vaccinations. They aren’t compulsory but recommended for a long stay in Vietnam. They’ll give me peace of mind a security. These are already in progress – Japanese encephalitis, typhoid, hepatitis, and a little something just for my inner shopaholic.

Comments

comment(s)