Nha Trang, Vietnam - SOTW

Nha Trang

Below you can find english version, photo gallery and video (wait for all thumbnails to load)
Poniżej galeria zdjęć i wideo (poczekaj na załadowanie się wszystkich miniatur)

Wylądowaliśmy w Ho Ci Minh City. Pędzimy na kolejny samolot, dzięki któremu mamy znaleźć się w nadmorskiej miejscowości. To moje ostatnie dni w Wietnamie. Trochę lenistwa i plażowania się należy! Samolot VietJet jak zawsze spóźniony. Relacje znajomych pokazują, że ostatnie dni niemal w całym Wietnamie padał deszcz. Prognozy niestety też nie są najlepsze. Po kilkugodzinnym opóźnieniu docieramy do Nha Trang. Deszcz nie przestaje padać, a o słońcu nie ma mowy. Meldujemy się w hotelu, prysznic i ruszamy w stronę plaży. Z cukru nie jesteśmy i jeść musimy! Ostrygi, ryba, kalmary i wino! Wszystko to czego na tą chwilę zapragnęliśmy. Błogi stan podniebienia rekompensuje brzydką pogodę.

Kolejne cztery dni spędzone w Nha Trang wyglądają dokładnie tak samo. Nuda pod parasolem! Pobudka, śniadanie, wyprawa na plażę, kokosy, kąpiel w morzu, leżak z książką, lunch w knajpce na plaży (ach to ciasto czekoladowe!), znów leżakowanie, powrót do hotelu, kąpiel i kolacja. Dieta pełna owoców morza i ryb.

Wiem wiem, coś tu się nie zgadza… plażowanie pod parasolem 😉 Szczęście do pogody to ja mam! Po raz kolejny pomimo zapowiadanych burz i ulew, mieliśmy samo słońce! Pod parasolami chowaliśmy się przed upałem. Na pogodę podczas żadnej podróży nie mogłam narzekać. Nawet gdy wybraliśmy się na Bali w porze deszczowej, opadów było niewiele, a jak się pojawiały to tylko po zachodzie słońca Każde miejsce w Wietnamie ma swój urok. Zawsze byłam zachwycona przyrodą i klimatem odwiedzanych miejsc. Tym razem tak nie było. Nha Trang jest mocno turystyczną miejscowością, w której trwają nieustające budowy nowych coraz wyższych hoteli oraz remonty tych starszych. Jest to miejscowość bardziej rosyjska niż wietnamska. Wszędzie można zobaczyć rosyjskie szyldy i usłyszeć jak Wietnamczycy po rosyjsku rozmawiają z turystami. Do nas również zwracano się po rosyjsku. Choć Nha Trang nie jest moim ulubionym miejscem w Wietnamie, ani takim, do którego chętnie wrócę, to czas tu spędzony był absolutnie wspaniały, totalnie leniwy i obfity w pyszne jedzenie.


We landed in Ho Ci Minh City. Running to the next plane which is supposed to take us to a place by the seaside. It’s my last days in Vietnam. A bit of laziness and a bit of beach-time is in order. The VietJet plane is late, as usual. Friends back „home” say it’s been mostly rain in Vietnam. The forecast isn’t too optimistic either. With a few hours of delay we reach Nha Trang. The rain is unrelenting, the sun is nowhere to be seen. We check into the hotel, take a quick shower and set off to the beach. A little rain is nothing to be worried about and we do have to eat too. Oysters, fish, calamari and wine. That’s all we want at this point. The blissfulness on the palate compensates the lack of sunny weather.

The next four days in Nha Trang all look exactly the same. Bored, under the umbrella. Waking up, getting breakfast, trip to the beach, coconuts, a swim in the sea, lounging with a book, lunch in the beach bar (the chocolate cake, mmm), lounging some more. Back to the hotel, batch and dinner. Seafood diet!

I know… something’s „fishy”… beach under the umbrella? I am lucky when it comes to weather. Yet again, against the odds of the forecasts claiming rain and storms we had sun, sun and more sun. The umbrellas were there, in the shape of parasols to hide from the heat. I have no complaints about the weather on any of our trips. Even when we went to Bali during the rainy season there was little rain and even that usually only happened after sunset. Every place in Vietnam has its charm. I was always admiring the nature and atmosphere of the places I’ve visited. This place was different. Nha Trang is a very tourist-focused area, full of construction sites of new, bigger and taller hotels and the old ones are constantly renovated. It’s more Russian than Vietnamese place. The signboards are occupied by Cyrillic and you can hear the Vietnamese people everywhere speaking Russian to tourists. They attempted that with us too 😉 Nha Trang might not be my personal favourite place in Vietnam or one I’ll come back to but the time we had here was amazing, lazy and the food was great.

 

Comments

comment(s)