Last month in Hanoi

One month left

Pamiętam jak się pakowałam na wyjazd do Hanoi, jakby to było wczoraj. Dziś mija już 9 miesięcy od kiedy tu mieszkam. Czas leci niezwykle szybko.

Na wyjazd do Wietnamu byłam dobrze przygotowana. Szereg szczepień, starannie wybrane ubezpieczenie, wizyta u dentysty, zakup przeróżnych leków i inne niezbędne sprawy.  Ciężko jednak było wtedy zdawać sobie sprawę, że to będzie dziesięć miesięcy życia w nowym miejscu, innym świecie. Dwa dni przed wyjazdem ostateczne pakowanie walizek, sprawdzanie ich ciężaru i czy aby na pewno wszystko co potrzebne jest już w środku. Wtedy w myślach ciągle miałam, że skoro wyjeżdżam z Tomkiem, to przecież takie nasze kolejne wakacje. Jedziemy razem, więc nie ma o co się martwić. Nie martwiłam się do momentu kiedy z lotniska wsiedliśmy do taksówki.

Nasz hotel znajduje się w centrum. Za oknem mijamy pola ryżowe w zachodzącym słońcu. Boże co ja zrobiłam?!  Gdzie ja jestem?! Dotarło do mnie, że to jest teraz moje miejsce i to całkiem obce miejsce. Mijamy domy, ludzi, uliczne restauracje. Czy ja na pewno dam sobie radę? To jednak nie są wakacje, a Tomek za 10 dni wyjeżdża. Zostanę tu sama. Nie znam nikogo i jak ja będę poruszać się w tym ulicznym chaosie. Co z uczelnią? Przecież przyjechałam tu studiować, ale czy na pewno dam sobie radę? Jeśli mój angielski okaże się zbyt słaby? Co jeśli to nie jest miejsce dla mnie?

Gdyby wszystkie te wątpliwości pojawiły się jeszcze w Polsce, to byłoby mi o wiele trudniej wyjechać. Nie wiem nawet czy nie przeszłaby mi przez myśl rezygnacja ze stypendium. Teraz gdy o tym piszę, to uśmiecham się sama do siebie. Minęło 9 niezwykłych miesięcy i dałam sobie radę. Tu jest teraz mój dom, Wietnamski Dom. Poznałam wielu wspaniałych ludzi, wiele się nauczyłam i jeszcze więcej przeżyłam. Pozostało mi wykorzystać ostatni miesiąc w Wietnamie najlepiej jak to możliwe.

Hanoi zawsze będzie w moim sercu i zawsze będę tu wracać. Będę tęsknić za moimi wspaniałymi znajomymi, ludźmi na ulicy, ulubionymi miejscami, jedzeniem, za rytmem w jakim bije serce tego pięknego, azjatyckiego miasta.

Obraz zachodzącego słońca nad polem ryżowym i myśli jakie miałam pierwszego dnia tutaj, będę pamiętała przez resztę życia.


I remember packing for my trip to Hanoi as if it was yesterday. Today marks 9 months since I moved in. Time is passing so quickly.

I was well prepared for my trip to Vietnam. A number of vaccinations, carefully chosen insurance, dentist appointments, buying all kinds of medicine and so many other things. I was difficult to understand what ten months of living in a new place, in a different world be like. Two days before the departure I finished packing the suitcases, weighted them, checked if everything is inside. I thought that since I’m leaving with Tom it’s just like another holiday. We’re going together so there’s nothing to worry about. I wasn’t worried until the moment I got into a taxi at the airport.

Our hotel is in the city centre. We’re passing by rice fields at sunset. We’re passing by people, houses, restaurants. Am I really going to be OK? It’s not just another vacation and Tom is leaving in 10 days. I’ll be here all by myself. I don’t know anyone so how am I supposed to move around in the crazy traffic? What about the university? I did come here to study but am I going to be able to?Is my English going to be good enough? What if this just isn’t a place for me?

If all these doubts come to me in Poland it would be so much more difficult to get going. I might have even considered quitting and waiving the scholarship. Now, writing about it I smile to myself. 9 amazing months have passed and I made it through. My home is here now, my Vietnamese home. I met many incredible people, learnt loads and lived through even more. No it’s time to make the absolute most of my last month in Vietnam.

I’ll keep Hanoi in my heart forever and will come back. I’ll miss my friends, people on the streets, favourite places, food and the rhythm that beats at the heart of this wonderful Asian city.

The view of a sunset by the rice field and the thoughts I’ve been thinking on my first day here will always have a place in my mind.

Comments

comment(s)