Mai Chau Vietnam

Z wizytą w Mai Châu / Visiting Mai Châu

Ryż już od dawna jest elementarną podstawą mojej diety. Najczęściej od ryżu zaczynam swój dzień, a potem gości w moim menu podczas kolejnych posiłków – czy to w czystej postaci, czy też w postaci makaronów. Stajesz się tym co jesz! Gdzie zatem najlepiej będzie czuć się ryżowa pani? Oczywiście na polu ryżowym 😉

Ruszamy na wieś! Mai Châu położone jest w wielkiej dolinie tętniącej zielenią wschodzącego ryżu. Okolice zamieszkują Biali Tajowie, grupa etniczna zaliczana w Wietnamie do mniejszości narodowej. Mieszkańcy posługują się własnym językiem i kultywują tradycje i wierzenia.

Mamy wielkie szczęście okolicę zwiedzać z przemiłym właścicielem miejsca, w którym się zatrzymaliśmy. W trójkę, na prywatnej wycieczce rowerowej, przemierzamy ścieżki wśród pól ryżowych, odwiedzamy okoliczne wioski i przypatrujemy się życiu mieszkańców. Zaglądamy także do jednego z tradycyjnych domostw. W towarzystwie kilkupokoleniowej rodziny wypijamy herbatę i z podziwem obserwujemy zażyłość sporej rodziny, mieszkającej w jednym wielkim pokoju służącym za sypialnię, salon i kuchnię.

Prace na polach ryżowych trwają od świtu do zmierzchu, za wyjątkiem pory lanczu, gdy na dłuższą chwilę zapada cisza. Życie tu z pewnością nie jest lekkie, ale mieszkańcy dalecy są od pośpiechu charakterystycznego dla Hanoi. Czas zwalnia tu zdecydowanie, a wszystko ma swój rytm. Przez kolejne dni pokonujemy kilometry na rowerach. Zatrzymujemy się przyglądając pracy mieszkańców doliny Mai Châu i robimy liczne postoje na odpoczynek i posiłki. Ryż z Mai Châu smakuje niesamowicie! Jest tak pyszny i urodziwy, że sam w sobie staje się główną treścią dania.

Okolica słynie także z wyrobów tkanych na krośnie. Od szali, toreb po misternie wykonane stroje. Jak wszystko co chcę mieć mam zabrać ze sobą do Hanoi? A w dalszej perspektywie czasu do domu w Polsce? W pamięci! Cieszę się widokami i napawam chwilą ,nim czas znów rozpędzi się w moim wielkim mieście.

Poniżej galeria zdjęć  (poczekaj na załadowanie się wszystkich miniatur)


Rice has become the core of my diet w while ago. I start my day with rice and it can reappear on the menu a few times throughout the day in all its different, processed forms. You become what you eat! Where would the best place for a rice lady be, then? Rice field, obviously…

We set off to the countryside. Mai Châu is located in a massive valley full of green, growing rice. The area is inhabited by the White Thai population, a minority in Vietnam. The locals speak their own language and cultivate traditions and beliefs.
We are really lucky to be exploring the area with the ever-so-kind owner of the place we’re staying at. The three of us on a private cycle trip, going down the paths between rice fields, visit surrounding villages and observe the local life. We take a peek into a traditional household. Accompanied by a multi-generation family we drink tea and in awe look at the intimacy within this family, living in one, large room which is a bedroom, living room and a kitchen, all at the same time.
The rice fields are filled with workers from dusk to dawn, with a lunch break, when it gets really quiet. The work is not easy but the locals are in no rush. Time slows down and everything has its own, simple rhythm. The next few days are spent on bicycles, covering more and more miles. We stop to look at the work the people of the Mai Châu valley do and for multiple meals. Rice from Mai Châu tastes incredibly good. It’s so tasty and pretty that in itself becomes the main course and the rest is just an addition.
The area is famous for woven fabrics. From scarves and bags to intricately crafted outfits. How do I get all the things I’d like to buy with me to Hanoi, and in not-such-a-distant future, Poland? In my memories! I enjoy the views and the moments, before time speeds up again in my big city.

Comments

comment(s)